Knowledge base
Chmura w pracy administratora
Posted by on 19.02.2014 22:20

Pierwsza reakcja większości administratorów na typowe reklamy chmur obliczeniowych może być dość ostrożna. Firmy otrzymują obietnicę, że chmura pozwoli obniżyć koszty IT oraz ułatwi zarządzanie infrastrukturą i aplikacjami, a to może przecież oznaczać tylko jedno – zwolnienia. Tak oczywiście nie jest. Nikt i nic nie zastąpi administratora w firmie. Dostawca chmury nie jest zawsze w stanie przejąć jego zadań, ale może mu pomóc w jego pracy, dostarczając mu narzędzi, dzięki którym będzie ona efektywniejsza i przyjemniejsza.

Dostawca rozwiązań chmurowych, firma Oktawave, wskazuje pięć podstawowych obszarów, w których chmura IaaS (ang. Infrastructure as a Service, infrastruktura jako usługa) może służyć administratorom w codziennej pracy, niezależnie, czy pracują w małych start-upach, czy w dużych korporacjach.

 

Chmura jako piaskownica

Czasem trzeba wykonać w środowisku produkcyjnym testową czynność, a wiemy, że rodzi to określone ryzyko. W wielu organizacjach uruchamianie środowisk testowych na fizycznym sprzęcie również bywa problemem - wymaga zgody menedżerów i podpisywania wielu dokumentów. Natomiast konto w chmurze pozwala się zalogować do panelu kontrolnego, uruchomić instancję maszyny wirtualnej na bazie czy to czystego systemu, czy środowiska prekonfigurowanego, ustawiać kilka opcji, zalogować się przez SSH czy RDP, sprawdzić, jak to działa, a na koniec wyłączyć maszynę. W razie potrzeby można sklonować maszyny, sprawdzając wpływ rozmaitych konfiguracji na ich zachowanie. Wdrożenia, które trwają wiele godzin, w chmurze sprowadzają się do minut.

Po co zresztą panel kontrolny i klikanie w przeglądarce? Wszystko można zautomatyzować, wykorzystując skrypty w Bashu, Pythonie czy Perlu, sięgając po narzędzia takie, jak git i Chef. Jeden skrypt pozwala zarządzać całym klastrem maszyn wirtualnych: dobrze udokumentowana składnia narzędzia wiersza poleceń pozwala szybko zapomnieć o przeglądarce i ręcznym zarządzaniu wirtualną infrastrukturą.

Co ważne, łatwiej pracować ze sprzętem wirtualnym niż fizycznym. Zbyt mało pamięci dla bazy danych? Wystarczy zwiększyć typ instancji. Zbyt powolny dysk? Jedno polecenie i dysk przyspiesza do poziomu, który trudno uzyskać na fizycznym sprzęcie. A teraz wyobraźmy sobie sytuację, w której próbujemy przekonać dyrektora IT, że trzeba szybko dokupić więcej pamięci do serwera. W chmurze tego problemu nie ma.

 

Chmura jako schron

Odpowiednie wykorzystanie zwirtualizowanego serwera, zwirtualizowanej pamięci masowej czy zwirtualizowanej bazy danych rozwiązuje problem kopii zapasowych. Czy chodzi o uruchomienie szybkiej replikacji master/slave z produkcyjnego PostgreSQL-a na lokalnym serwerze, czy o synchronizowanie plików między firmowym NAS-em a dyskiem w chmurze przez rsynca, czy też o przechowywanie dużych plików wideo w kontenerach taniego, obiektowego storage’u – wszystko można wdrożyć i skonfigurować za pomocą znanych narzędzi linuksowych, przenosząc na dostawcę chmury odpowiedzialność za niezawodność i bezpieczeństwo działania wirtualnej infrastruktury. Polityki zarządzania tożsamością oraz dostępem do zasobów w chmurze pozwalają zaś zapanować nad tym, kto, jak i z czego może korzystać.

 

Chmura jako balon

Uruchamiając nową usługę czy stawiając na serwerze nową aplikację, trudno na etapie testów wewnętrznych przewidzieć, jak będzie się zachowywała po udostępnieniu użytkownikom końcowym. Duże organizacje mogą sobie pozwolić na zestawienie klastrów serwerów już na początku, mniejszym znacznie trudniej znaleźć na to pieniądze.

Autoskaler chmury obliczeniowej rozwiązuje ten problem. Nie trzeba konfigurować loadbalancera, ponieważ działa on w chmurze automatycznie. Wystarczy zacząć od małych instancji, ustalić górny pułap skalowania dla poszczególnych grup wirtualnych serwerów i obserwować, jak w miarę wzrostu obciążeń uruchamiane są kolejne maszyny, jak zwiększają się ich parametry – i jak wracają do poprzednich poziomów, gdy ruch zanika.

Dzięki chmurze również mały start-up jest w stanie wprowadzić do sieci popularną usługę i nie upaść z powodu nakładów na sprzęt, które niekoniecznie muszą się przecież zwrócić.

 

Chmura jako nadzorca

Nawet jeśli – z tych czy innych powodów – infrastrukturę serwerową organizacja ma pod własnym dachem, to warto zadbać o niezależnie hostowane narzędzia pozwalające kontrolować jej stan. Co bowiem po narzędziach kontrolnych, jeśli zawiodą razem z własną infrastrukturą? Tymczasem wystarczy uruchomić małą instancję w chmurze, która będzie nadzorowała lokalne serwery za pomocą narzędzi takich, jak gkrellm czy ganglia, wysyłając powiadomienia w razie jakichkolwiek problemów.

Jest jeszcze łatwiej, jeśli całkowicie przeniesie się infrastrukturę do chmury: ma się wówczas do dyspozycji usługi do monitoringu zewnętrznego wirtualnych instancji umożliwiającego wykrycie problemów niezauważalnych od środka, szczególnie związanych z dostępnością usług dla użytkownika końcowego.

 

Chmura jako szwajcarski scyzoryk

Szybkość uruchamiania w chmurze wszelkich usług, ich rekonfiguracji i łączenia ze sobą sprawia, że lista zastosowań trzymanych w chmurze narzędzi nie ma końca. W przypadku infrastruktury niektórych organizacji wykorzystanie chmury ma sens tylko dla periodycznych operacji – na przykład wykonywanej raz na dobę kopii zapasowej serwerów. W innych może się okazać, że w chmurze warto uruchamiać jedynie skrypty powodujące bardzo duże obciążenie serwera, jak w przypadku generowania miniaturek zdjęć czy dokumentów PDF, które – uruchomione na głównej maszynie – zaszkodziłyby niezawodności jej usług. Chmura może się również przydać, gdy trzeba uruchomić aplikację wymagającą zupełnie nieznanego środowiska (na przykład przy korzystaniu głównie z Javy/Springa, z jakichś powodów trzeba użyć narzędzia napisanego na Railsy) – można ją wówczas potraktować jako czarną skrzynkę w całym systemie, bez wnikania w sposób działania. Niski koszt wejścia w takie operacje oznacza, że tylko pomysłowość administratora jest ograniczeniem.

 

Jak chmura zmienia pracę administratora?

Chmura nie pozbawia administratora pracy, zmienia jedynie jej charakter. Zamiast zarządzać pojedynczymi maszynami, pozwala zarządzać całymi grupami wirtualnych usług uruchamianych jako wydzielone fragmenty praktycznie nieograniczonej puli zasobów mocy obliczeniowej, pamięci i sieci. Ograniczenie stanowi tylko:

  • budżet na operacje IT, który jednak szybko okazuje się większy, niż się wydawało przed przejściem do chmury. Analitycy rynku szacują, że o ile kolokacja pozwala ograniczyć wydatki na infrastrukturę serwerową o około 25% w stosunku do kosztów utrzymywania serwerów pod własnym dachem, to przejście na hosting w chmurze daje oszczędności na poziomie nawet 60%.
  • czas na realizacje projektów, który szybko okazuje się aż nadto wystarczający: operacje zajmujące w klasycznych centrach danych od ośmiu do szesnastu tygodni dzięki chmurze dają się zakończyć nawet w kilka dni.

Szybkość działania w chmurze ma również swoją drugą stronę – stosowane dotychczas narzędzia administracyjne okazują się niewystarczające, po prostu się nie skalują wraz z rosnącą wirtualną infrastrukturą. Korzystając wcześniej z mieszanki skryptów, własnościowych narzędzi producentów oprogramowania i ręcznego konfigurowania systemów za pomocą niezniszczalnego vi, można się teraz pogubić.

Zaktualizowanie dziesięciu a setki czy nawet tysiąca serwerów to zupełnie różne sprawy. Potrzeba narzędzi i technik pozwalających automatyzować te procesy, które pomogą jednocześnie włączyć do sieci wszystkie współzależne usługi. Administrator korzystający z chmury musi więc być bystry i potrafić podnieść swoją produktywność dzięki zastosowaniu sprytnych narzędzi.

Nie można się jednak nauczyć tego wszystkiego naraz. Warto zacząć od eksperymentowania z chmurą – poznać dostępne usługi i różnice między nimi, oswoić się z narzędziami takimi, jak Chef i Puppet, sprawdzić masowe zarządzanie usługami. Dobrze jest też zainteresować się aspektami programistycznymi chmury: znajomość API nie boli, a może się bardzo przydać tak przy eksperymentach, jak i podczas przygotowywania systemów produkcyjnych.

Kolejnym etapem jest wykorzystanie chmury do zastosowań produkcyjnych, kiedy już wiadomo, jakie typy instancji są potrzebne do jakich zadań i jak łączyć usługi w chmurze z tym, co działa pod własnym dachem, i nie ma potrzeby ręcznego konfigurowania serwerów.

Ostatni etap to umiejętność optymalizacji kosztów i wydajności usług w chmurze, przenoszenia niektórych obciążeń z chmury z powrotem do własnej infrastruktury, wspomaganie programistów w problemach wynikających z uruchamiania aplikacji w chmurze czy radzenie sobie z licencjami na komercyjne oprogramowanie (które przy wirtualizacji potrafią być skomplikowane).

Nie ma co się bowiem oszukiwać: publiczne chmury ze względów technicznych, prawnych i czysto prozaicznych nie mogą w całości zastąpić infrastruktury IT w większych organizacjach. Przyszłość jest hybrydowa – a dostawcom rozwiązań chmurowych zależy, by administratorzy systemów upatrywali w tym szansy dla siebie, a nie zagrożenia dla swojej pozycji.



Attachments 
 
 chmura w pracy administratora.pdf (592.03 KB)
(5 vote(s))
This article was helpful
This article was not helpful

Comments (0)
Post a new comment
 
 
Full Name:
Email:
Comments:
CAPTCHA Verification 
 
Please enter the text you see in the image into the textbox below. This is required to prevent automated registrations and form submissions.